niedziela, 7 marca 2010

Tydzień święta kobiet

Czwartek, 4 marzec
Dziś rano pierwszy raz się odezwałam na zajęciach. Ale już nie mogłam wytrzymać sarkastycznego tonu wykładowcy mówiącego o tym, że magicznymi, oznaczającymi wszystko słowami „kultura” i „mentalność”, można wytłumaczyć każdy zaistniały fakt cywilizacyjny. Zdecydowanie odrzuca je jako uzasadnienie jakikolwiek decyzji czy zajść ekonomicznych. No nie ważne. Rosjanie myślą o wszystkim inaczej… Po zajęciach poleciałam na rosyjski w biznesie, który to dziś się właśnie zaczął. Na kursie pojawiło się prawie 20 osób, średnio po 1,5 z każdego kraju. Koktajl językowo-kulturowy. I w sumie na maksymalnie średnim poziomie językowym… No ale wystartowaliśmy jakoś. Celem naszych spotkań będzie założenie własnego biznesu w Rosji. Wstępnie zgłosiłam, że chcę otworzyć sieć markowych sklepów z rajstopami :D. Teraz szukam partnera do biznesu… Po zajęciach zagadałam do dziewczyny z Czech, która też była na tych zajęciach i która bardzo dobrze radzi sobie z mówieniem po rosyjsku. Poszłyśmy razem na obiad. Okazało się, że Tatiana jest prawosławną Czeszką ( jeszcze trudniej na taki przypadek trafić niż na prawosławną Polkę). Posiedziałyśmy w naszej GZ-owskiej restauracji i ja poleciałam na wykład jakiegoś koła naukowego o coachingu :). W końcu!! W końcu ktoś w tym mieście mówił i myślał jakoś tak normalnie, blisko brzmiąco. Z drugiej strony przybyli studenci chłonęli jej (bo to pani była) opowieści jak gąbka. Spotkanie bardzo udane. I w sumie dzień póki co jednym z najciekawszych w tym (pierwszym) miesiącu mojego pobytu tutaj.
Tego dnia zauważyłam wiele kobiet z kwiatami. Czyżby zaczął się okres świętowania święta dam :D?
5.03
Dziś po tygodniu niewidzenia się spotkałam się z Walentynką. W sumie spotkałyśmy się o 15tej, czyli o godzinie, o której zaczynałam wykład. Po wnikliwych konsultacjach i przeprowadzeniu szczegółowej analizy sytuacji z pomocą mojego Bartka zdecydowałam, że jednak zajęcia mają drugorzędne znaczenie przy alternatywie plotek – ploteczek z Walentynką. Pierwszym naszym celem był taki mego sklep, który można by porównać do dużego Empiku, z tą różnicą, że to jedyny sklep na całą Moskwę. Chciałam tam kupić kolorowy brystol lub modelinę, żeby przygotować dziewczynom prezenty na 8 marca. Niestety nie było na to szansy. Produkt równie nieosiągalny jak wsuwki do włosów. Przypomniało mi się, co jeszcze chciałam wziąć z Polski ale zdrowy rozsądek kazał mi wierzyć, że dostane to w Moskwie – szmaciane torby na zakupy. Walentyna mówi, że przywozi je dla swojej babci z Polski, bo tu ich nie ma. Jednym słowem wyszłam stamtąd bez zakupów. Natomiast sam fakt tego, że wiem że takie miejsce istnieje już jest pocieszający. Pewnie tam jeszcze wrócę.
Potem stanęłyśmy przed wyborem: jedziemy do akademika, kupujemy tort i przy winie go wchłaniamy czy też jedziemy do MU MU? Wygrało MU MU. Zamówienie sycące było. Pierwszy raz jadłam coś naprawdę świetnego. Obiad z rybą w roli głównej… Do tego zamówiłyśmy piwo ( na początek jedno duże, a potem małą dolewkę). I w sumie potraktowałyśmy ten wypad jako początek świętowania Dnia Kobiet. Z resztą nie tylko my go zaczęłyśmy wtedy świętować. Mnóstwo par było w restauracji, i wszystkie panie z kwiatami … W ogóle to przy okazji dnia zakochanych takich rzeczy nie widziałam, jakie się dzieją w okolicach Dnia Kobiet. Normalnie Tydzień Zakochanych!! Do domu wróciłam około 21ej. Po drodze kupiłam sobie tulipanka u pana sprzedającego je na ulicy. Bardzo się zdziwił, że sama sobie kwiatek kupuję… I podarował mi kilka kwiatuszków. I tak oto dostałam pierwsze kwiaty w Moskwie i jednocześnie zakończyłam pierwszy dzień świętowania 8 marca.
6.03
Rano ledwie wstałam, o 8:50 i z lekkim poślizgiem wyruszyłam na zajęcia, okazało się że moje spóźnienie to nic przy tym jak spóźnia się gościu od statystyki :), z 1,5 h zajęć odbyło się 40 minut :D, w sumie nieźle ... przynajmniej się nie morduje człowiek 1,5 godziny ;). Co lepsze okazało się, że tak na dobrą sprawę nie odbyły się jeszcze ani jedne zajęcia z tego przedmiotu ( z powodu nie stawienia się na nich samego nauczyciela). Po ćwiczeniach poszłam do domu, położyłam się i zasnęłam, około 13tej rozbudziła mnie swoim telefonem Walentyna: że nawiała z wykładu i żebym zeszła po nią na dół bo za dwie minuty będzie w akademiku. Jak już u mnie była okazało się, że ekipa, która miała iść na kręgle silnie się wykruszyła i mało nas zostało na placu boju, więc w ogóle odwołaliśmy imprezę. W zamian za to pobawiłyśmy się w salon fryzjersko-kosmetyczny a wszystko to po to żeby pójść na parter GZ po tort :D. W międzyczasie spotkałyśmy Bartka, który szedł do Aszana, zamówiłyśmy u niego waniliową cole i ser żółty ( polski oczywiście). Wróciłyśmy do domu, najpierw zjadłyśmy ciastko, które kupiła Walentyna, potem zabrałyśmy sie za tort. Z piciem wina poczekałyśmy na Bartka, bo same nie umiałyśmy go otworzyć, po torcie przyszła kolej na żółty ser z musztardą ... a to wszystko działo się przy filmie "Niania" (ot taki tam miły babski film). Około 19tej poszłam odprowadzić Walentynę do metra, a sama wybrałam się do sklepu. W końcu kupiłam wsuwki kokówki, bo już nie wierzę, że znajdę zwykłe wsuwki do włosów.

Dostałam od Walentynki prezent z okazji Dnia Kobiet… Mini wydanie wierszy o miłości oraz dwa, różnopłciowe misie (na zdjęciu). Ja wczoraj lepiłam biedronki i robiłam z nich magnesy na lodówkę. I to był mój prezent. Walentynka (jak pewnie wielu z was) zbiera magnesy na lodówkę :D.
Dziś.
Zdecydowanie wróciła zima. Znów są sporawe mrozy i silnym wiatrem. Do popołudnia siedziałam w domu. Zjadłam z Tereską po kawałku tortu, ( bo wczoraj jej nie było z nami) z okazji jutrzejszego święta. Po południu wybrałam się zlokalizować cerkiew, która znajduje się 15 minut piechotą od akademika. Znajduje się przy skoczni narciarskiej i placu widokowym nad rzeką Moskwą. Widać stamtąd dość przyzwoicie panoramę miasta, (oczywiście nie całego).

Zlikwidowano prawdopodobnie ten nielegalny Internet, który był u nas w sektorze. A dziś na dodatek pierwszy raz nie ma neta nawet na parterze GZ. Dlatego w ramach wypełniania czasu Bartek zaproponował napić się wina… czyli świętowania Dnia Kobiet ciąg dalszy. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz