A propos juwelirnich izdelij (wyrobów jubilerskich). Wczoraj byłam w jednym takim salonie jubilerskim i nieświadomie pacnęłam do pani ekspedientki, że chciałabym jakiś adres internetowy ich salonu żeby obejrzeć tam ich "biżuteriju" - myślałam, że mnie wzrokiem zabije i z taką obrazą parsknęła: że oni nie sprzedają biżuterii (w języku rosyjskim słowo to oznacza sztuczne wyroby) I tylko i wyłącznie w ich salonie dostanę juwelirnyje izdelia. W sumie wiedziałam o tej zależności tylko jakoś mi się zapomniało... Jak zawsze musiałam coś lapnąć. Teraz już chyba nigdy nie pomylę tych pojęć.
Więc o ile na russkije juwelirnyje izdelia mnie nie stać za stypę to na biżuterię może nawet bym byłą w stanie uciułać. :)

A te juwelirnyje izdelia o których pisałam, jak ktoś się przymierza mi oświadczać to niech najpierw zaopatrzy się w jeden z tu przedstawionych modeli ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz