
No tak, po spokojnym, słonecznym, świątecznym weekendzie przyszedł tragiczny poniedziałek. Po 6 latach od ostatniej takiej tragedii znów doszło do wybuchu w moskiewskim metrze, w dodatku na dwóch stacjach.
Około 10tej czasu moskiewskiego zadzwonił do mnie Bartek z zapytaniem, co tam się u nas dzieje, że jakieś zamachy w metrze. Raczej radia nie słucham tu wiec nie bardzo wiedziałam, o co chodzi. Najpierw przez Internet w komórce weszłam na Onet i tak przeczytałam, co się dzieje.
Wiecie, jak się nie ma do czynienia bezpośrednio z metrem moskiewskim, i ewentualnie się wie z internetowej encyklopedii, czym ono dla Moskwy jest to nie ma opcji uświadomić sobie, co znaczy wybuch w takim metrze, już nawet nie z punktu widzenia liczby zabitych i rannych, a z punktu widzenia problemów w transporcie. Wydawało by się, że zamkniętych 5 stacji metra, gdy na jednej linii jest ich około 20, a linii 11 to co to jest, całe nic. Z tym, że stacje metra leżą w odległości kilku kilometrów (od2 do 5km między stacjami). Stacje metra są na głębokości do 30 metrów. I w sumie zaraz jak pomyślałam o tym, że zginęli tam ludzie zaczęłam zastanawiać się jak ludzie w takim razie się przemieszczają. Jeden z wybuchów był na pierścieniowej linii (najbardziej zaludnionej linii metra) w dodatku w porannych godzinach szczytu. W godzinach szczytu przemieszczanie się na powietrzni jest 5-7 razy wolniejsze niż zazwyczaj. Ulice zapchane po brzegi praktycznie stoją, a kultura jazdy jest trochę inna niż u nas i kiedy jedzie karetka na sygnale nikogo specjalnie to nie zrusza… Więc ogólnie ciężko było dojechać do miejsca tragedii. Jeszcze o 13tej większość ulic centralnej części miasta (centrum to to co w środku kola metra się znajduje) było zapchanych, teraz też długość korków wynosi od 4 do 7 km. Metro w części miedzy jedna a drugą tragiczną stacją jest nieczynne jeszcze teraz gdy to piszę czyli o 15tej. Ja co prawda byłam przekonana (choć tego sobie nie wyobrażałam), że w ogóle metro jest zamknięte. Ale to przecież byłby paraliż całkowity miasta. Jak powiedziała pani dyżurna z mojego piętra metra nie da się zatrzymać. Na zamkniętej części metra puszczono 80!! zastępczych autobusów! 5 stacji metra – 80 autobusów!
Wybuchy miały miejsce przed 7:57 mą na Łubiance i o 8:37 na stacji Park Kultury. Obie stacje znajdują się na czerwonej linii metra. Wybuchy nastąpiły, gdy pociągi znajdowały się na stacjach. Na pierwszej stacji wybuchło 4 kg ładunku wybuchowego, na drugiej 15-2 kg. Według tego co do tej pory słyszałam podejrzewa się, że wybuch uskuteczniły dwie samobójczynie terrorystki. Podejrzewa się kobiety z północnego Kaukazu, Szachidki,dlatego że miały na sobie szachidskie pasy (choć szachidki w tłumaczeniu męczennice za wiarę i muzułmanie nie specjalnie zgadzają się z tym, żeby zabójczynie nazywać męczennicami za wiarę). Jedna z dziennikarek cały czas podkreśla, że nie można od razu zrzucać całej winy na Kaukazców, w wyraża straszne jak dla mnie obawy, że teraz może się zacząć wściekła nagonka i zabójstwa dziewczyn z Tadżykistanu. Straszne… Machmurat (jeden z moich kaukaskich kolegów) jest z Tadżykistanu. Tak szczerze mówiąc to tyle tu (w Moskwie) wszelakich nacji i różnego syfu, że chyba nie można nikogo kojarzyć z tym, co się stało.
Jak wstałam, zadzwoniłam do Artioma, przekonana, że on już o wszystkim, okazało się że on nic nie wie bo jeszcze śpi a w ogóle to przerwało nam rozmowę. Okazało się, że przerwanie łącza wynikało z przesilenia sieci z powodu licznych telefonów związanych z połączeniami z bliskimi w celu sprawdzenia - co z nimi. Potem zadzwoniła do mnie Walentyna, z drżącym głosem pytając czy przypadkiem nie przyszło mi do głowy rano wybrać się do cerkwi gdzieś w centrum (zaczął się Wielki Tydzień). Uspokoiłam ją, że dopiero wstałam i żeby się nie martwiła. Okazało się, że gdy 6 lat temu doszło do ataku ona znajdowała się w metrze. W związku z wybuchem jej skład został zatrzymany w tunelu na 1,5 godziny. Pasażerów nie poinformowano o tym co się stało. O ile na stacjach metra jest zasięg komórkowy to w tunelach on zanika… Tym samym dziadkowie Walentyny przez kilka godzin żyli w przerażeniu… Myślę, że teraz też bardzo dużo było takich przypadków.
Długo nie dopuszczano dziennikarzy do miejsca tragedii.
Jeszcze o ciemnej stronie tego strasznego wydarzenia. Okazało się, że jak zawsze znalazły się hieny, które postanowiły zarobić na tragedii. Żeby dojechać do centrum miasta niektórzy taksówkarze zaczęli ściągać od ludzi po 5-10 razy więcej za przejazd niż zazwyczaj.
Jutro będzie Dzień żałoby narodowej. Zginęło 37 osób, rannych jest 65 osób. Wśród umarłych nie ma dzieci.
16:00
Metro dalej w pełni nie działa, najdłuższy korek w mieście sięga obecnie 11 km!
http://www.gazeta.ru/news/seealso/1475994.shtml
http://www.gazeta.ru/subjects/terakti_v_metro.shtml
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz